Piękna pogoda wygoniła mnie dzisiaj z domu. Poczłapałam na stary cmentarz, usytuowany malowniczo na wzgórzu, obok zabytkowego kościoła.
Wracając przyglądałam się z sympatią okolicznym domkom, z których niektóre pamiętają jeszcze zapewne koniec XIX wieku.
Po drugiej stronie ulicy, na murze starego narożnego domu, w którym niegdyś mieścił się zakład fotograficzny, zobaczyłam szyld „Sklep wielobranżowy”. Uwielbiam małe sklepiki, w których jest „wszystko” i postanowiłam do niego zajrzeć, tak , z ciekawości, bo ostanie kilka złotych z kieszeni płaszcza wydałam dopiero co na znicz.
Nagle moją uwagę przykuła głośna dyskusja grupy osób, do której się zbliżałam. Towarzystwo mieszane, zarówno pod względem płci, jak i wieku, śmiało się i wołało głośno „ tak, tak, i bierz wszystko z górnej półki!”.
Razem ze mną, do sklepiku po drugiej stronie ulicy, podeszła jedna z owych osób, korpulentna pani w średnim wieku, i wzięła za rękę stojącą przed sklepem dziewczynkę, może ośmioletnią.
We trzy wkroczyłyśmy do sklepu.
Pan za ladą już się uśmiechał, kiedy kobieta odezwała się „tak, masz jeszcze drugą ciocię, która kupi ci, co chcesz. No powiedz – na co masz ochotę? Na loda? Czekoladkę? Cukierki” – dopytywała natarczywie małą.
Speszona dziewczynka z zakłopotaniem wybąkała „ noo, sama nie wieem…”
Rozbawiona całą sytuacją spojrzałam na „wielobranżowy” towar na półkach i podpowiedziałam „a może kredki albo flamastry?”
„No właśnie – podchwyciła owa pani – może flamastry?”
Sprzedawca szczerzył zęby w uśmiechu. Ja też.
Wyszłam ze sklepu. Pomyślałam, że oto rodzina spotkała się na cmentarzu i ciocie zachwycone dziewczynką postanowiły ją porozpieszczać. A dziewczynka – zamiast skorzystać z propozycji i „wybierać z górnej półki” – skromnie zareagowała.
Przez całą drogę do domu zastanawiałam się nad tym, że jedni wykorzystują każdą sytuację, jak się tylko da; ba, nawet sami sobie takie sytuacje stwarzają. (O „przywłaszczaniu” cudzego nie mówiąc…) . A tu nagle taka mała kobietka, która dostaje prawo, by „chcieć wszystko” – i z niego nie korzysta.
To dziecko – chociaż nieświadomie, ale jednak – pokazało, na czym polega „wolność OD”.
Od chciejstwa, pazerności, łakomstwa.
Trzymam za tę małą kciuki, za to, aby za lat kilkadziesiąt nadal była wolna.
