Święta Bożego Narodzenia są zawsze magiczne.

Wystrój ulic i domów, dekoracje witryn sklepowych, muzyka – wszystko wprowadza nas w uroczy nastrój. Kupujemy prezenty i częściej myślimy o najbliższych. W sercach znajdujemy więcej ciepła, niż w dniu powszednim. Taka sielanka…

Tymczasem – okazuje się, że dla niektórych Święta nie znaczą nic. No, to może nie jest jeszcze problemem – w końcu nikt nikogo do świętowania nie zmusza, natomiast zachowanie, które i w dzień powszedni nie jest godne naśladowania, w święta szczególnie kłuje w oczy.

Oto przykład, po który nawet nie musiałam wychodzić z domu.

 

Rano, w pierwszy dzień Świąt, taki oto obrazek mogłam złapać w obiektyw.

 

 kosze

  

Nie przypuszczam, że pojemniki na śmieci  zasnęły słuchając kolędy „Lulajże Jezuniu”.

 

No to co się stało? Pijani tak zrobili? Po WIGILII? A może jeszcze lepiej – po Pasterce???

Kto by po trzeźwemu…?

 

Przykład drugi.

 

 skorki-mandarynki

 

Tak, to skórki mandarynki.  Parę metrów dalej stoi kosz na śmieci (nie, nie ten ze zdjęcia wyżej, co na plecach leży). Rozumiem, świąteczne przejedzenie… ale żeby aż tak się objeść? Żeby nie móc te parę metrów do kosza podejść?

Wiem. Czepiam się. Wystarczy pokręcić głową i zobaczyć, ile śmieci leży tu i tam. A ja o tych mandarynkach.

 

Szkoda jednak, że przynajmniej od święta nie potrafimy być choć trochę lepsi. Przecież krzywda nikomu by się nie stała, a przejedzona w święta „administratorka domu” nie musiałaby w poświąteczny dzień zaczynać pracy od pozmiatania tego, co świąteczny leń porozrzucał.

 

No cóż, to byłaby idylla. Pozwolę sobie jednak pomarzyć. Od czego są bowiem życzenia świąteczne?

Życzę więc sobie i wszystkim internautom, aby…

 

NIE. Niech każdy powie swoje życzenie rybce. Może się spełni?

 

rybka1