
Jeszcze słychać wystrzały rakiet i okrzyki ludzi witających Nowy Rok.
Tu i ówdzie słychać też rozmowy na temat noworocznych postanowień.
Zastanawiam się, czym 1 styczeń 2009 różni się od 31 grudnia 2008 (oprócz daty, oczywiście) ?
Dlaczego właśnie teraz wiele osób podejmuje postanowienia? Obiecują sobie, że będą lepsi, będą dbać o zdrowie, może schudną, albo nauczą się jeździć na snowboardzie czy motorze. Niektórzy stawiają sobie cele zawodowe, co w pewnym sensie ma powiązanie z konkretną sytuacją.
Dlaczego nie można zdecydować o sobie w dniu powszednim? Po co nam potrzebny pretekst, jakim jest Nowy Rok?
Nie odpowiem. Wydaje mi się tylko, że takie „okazjonalne” postanowienia mają mniejszą szansę na spełnienie, bowiem człowiek, który na co dzień podejmuje postanowienia, jest bardziej świadom realiów , a ten, który robi to „od święta” – jest po prostu marzycielem i ma nadzieję, że „uda mu się” i „jakoś to będzie”.
No cóż, właściwie najważniejsze są wyniki.
Życzę wszystkim, którzy coś postanowili (nie tylko z okazji Nowego Roku), aby osiągnęli swój cel.
Ścieżki życia są zazwyczaj kręte – życzę więc, również i sobie, aby za zakrętem nie czekały przykre niespodzianki i rozczarowania, a co najwyżej nowe wyzwania i możliwości.
Życzę też, aby w sercach fajerwerki rozpalały ciepły i niegasnący płomień.
I powtarzam za otrzymanym multimedialnym SMS-em ;–) :
ŁOSIEGO ROKU 2009 !!!