Środa  w minionym tygodniu była przykrym dniem. Rano zmarła na białaczkę znana sportsmenka, pomimo niesamowitej chęci życia i walki stoczonej z chorobą.  A wieczorem pojawiła się w mediach informacja o przeciekach w układzie chłodzenia reaktora jądrowego elektrowni atomowej na Słowenii.

 

Potem, na każdej prawie stacji telewizyjnej, trwa dyskusja na temat elektrowni jądrowych. I słyszę posła, który namawiając do zbudowania elektrowni atomowej w Polsce używa słów „bezpieczna elektrownia jądrowa”.

 

Dawno się tak nie uśmiałam. Pomimo, że to był śmiech przez  łzy. Aż mi ręce opadły z bezsilności.

Bezpieczna elektrownia atomowa? Od kiedy to reaktor jądrowy jest bezpieczny?

 

To tak jak gdyby ktoś powiedział, że ma w cyrku bezpiecznego tygrysa bengalskiego albo lwa. W rzeczywistości – dzikie zwierzę może być co najwyżej oswojone. Nigdy jednak nie będzie  bezpieczne.

 

To samo jest z reaktorem. Energia jądrowa została ujarzmiona przez człowieka i wykorzystana tak w sposób dobry, jak i zły. W nowoczesnych elektrowniach buduje się wiele zabezpieczeń mających na celu uniknięcie niekontrolowanych skażeń. Pomimo to nigdy nie ma stuprocentowej gwarancji, czy coś nie wymknie się spod kontroli. Jak w Słowenii. Albo w Czarnobylu.

 

Zasoby energetyczne coraz bardziej się kurczą i obowiązkiem obecnych pokoleń jest zabezpieczenie źródła energii pokoleniom, które po nas przyjdą. Myślę jednak, że za mało w naszym kraju prób rozpowszechnienia ekologicznych sposobów uzyskiwania energii.

 

 

      Fot.: © Andreas Bubrowski

 

Pole wiatraków na terenach wietrznych  mogłoby dać nie małą dawkę energii.

Małe , przydomowe elektrownie wodne dołożyłyby swój udział.

 

Tyle dzisiaj się mówi o termomodernizacji budynków mieszkalnych. Coraz więcej spółdzielni i wspólnot  decyduje się na poważny remont termomodernizacyjny. W nagrodę za podjęty trud – cieplejsze mieszkania, oszczędności w wydatkach na energię, a na dodatek – podwyższenie wartości nieruchomości. Dlaczego więc nie zakłada się podczas  takiego remontu baterii słonecznych? Niechby energia z nich uzyskana wystarczyła tylko  do oświetlenia klatki schodowej, i to przy zastosowaniu wyłączników czasowych.  Teraz wystarczy tylko pomnożyć wydatki na oświetlenie klatki przez ich ilość w danym mieście, a już mamy wartość oszczędzonej energii.

 

Może jeszcze nie dorośliśmy do tego. Może mamy za mało funduszy.

Nie ma jednak na co czekać.  Czas biegnie i za chwilę będzie już a późno.

 

Zawsze możemy zaoszczędzić nieco grosza – na przykład na paradach wojskowych. Albo na pomnikach. Odejmijmy parę procent z darowizn na kościół; nie powinno być problemu  z uzyskaniem aprobaty ze strony kościoła. Wszak cel jest szlachetny.

 

Przekażmy zaoszczędzone  pieniądze na budowę ekologicznych źródeł energii. Dajmy szansę kolejnym pokoleniom na zdrowe, długie i wygodne życie.